(Intro)
Ej, co się dzieje? Ej, co się kurwa dzieje?
Co to jest? Prosto-W-Twarz Records.
Whattafuck?
Jankes. Jedziemy.
(Chorus 2x)
Wysokie dźwięki odstaw, niskie pozostaw,
Powstań, otchłań, ostra chłosta,
Postrach jak La Cosa Nostra,
Powstań, to stuff jak Dania w klockach.
(Verse 1)
Nie mam pomysłu na zwrotkę, niech ktoś różdżką dotknie,
Żeby zawsze do głowy wpadały tematy boskie,
Jak ciało Nelly Furtado, zwinne jak człowiek-pająk,
Genialne jak Michał Anioł, sprawiające złość frustratom.
Ze smakiem jak baton, oryginalne jak adidas,
Samo złoto jak król Midas, trochę dłuższe niż chwila.
Przyjemne jak przy promilach, wkurwiające jak dysonans,
Bezbolesne jak narkoza, jak horror sama zgroza.
Chociaż przyjemne dla oka, dla ucha sama słodycz,
Mocne jak nokaut, pomysłowe jak Dobromir.
Słabe wersy pomiń, wybieram tylko najlepsze,
Wyniszczające ciszę i potrzebne jak powietrze.
Wysoki wyskok w przestrzeń, dziś latam,
Bez pardonu atak, manifestacja świata.
Zatarg, kata-strofa i strofa,
Co słowami zawartymi włada tym jak mocarz.
(Chorus 2x)
(Verse 2)
Nie mam pomysłu na zwrotkę a chcę go coraz mocniej,
Chcę tematy bolące jak uderzenie młotkiem.
To proste jak prącie, że chcę to wykorzystać,
Zamiast chować się w kącie, błyszczeć jak kryształ.
Nowość jak Vista, nie zgnilizna jak Constar,
Na zawsze (jak) blizna, kopiąc jak kontakt,
Mocny jak kolba, z pierdolnięciem jak bejsbol,
Pożądany jak kontrakt, kiwam jak Szewczenko.
Potrzebny jak chuj panienkom, na świat otwarty jak okno,
Wiecznie spóźniony jak pociąg, jak Sokół tworzę w Prosto.
Prosto-W-Twarz Records, daję rap tym człowiekom,
Pisać i pisać, z tyłu zostawić peleton.
Nie pisane ku dzieciom, rekord jak Guiness,
Grać jak de Funes, czyli póki nie zginę.
Już widzę po tym minę jakbym coś komuś zajebał
A pomysłu jak nie było, tak ciągle go nie ma.