Artist: Jankes
Album: Brawa(L)a Jankesa
Song: Miejsce #5
(Verse 1)
Rekord, 60 w minucie odetchnień,
To uderza we mnie, boli mnie powietrze,
Ale biegnę, pędzę, w tym natłoku zmęczeń,
Kontrowersyjna walka we śnie.
Moje miejsce, miejsce w kraju bez cięć,
Full tętnień, chętnie za to poręczę.
Bezsenność uderza tych, co serce
Oddają wielce, pomijając bezsens.
To jest ten dzień, gdzie moje zacięcie,
Wyciągnie ręce, umierając na prędce
A na zakręcie, wyciągnę więcej.
Ja się nie zlęknę, nie uklęknę, nie zmięknę.
Wybuchnę jak gejzer, uderzę jak sensei
Zabiję dźwiękiem, pozostanie pamiętne.
Jak hip hop piękne, to nigdy nie pęknie.
Prędzej odejdzie! Cóż... takie podejście.
(Chorus 2x)
Przez prędkość ogarnięty, biegnę swoim tempem.
Świat leci jak jebnięty, płodząc wersy tępe.
Znów akcja pod napięciem, mam swoje zajęcie
I pewność, że to nie skończy się za zakrętem.
(Verse 2)
Uciekam? Tak, to jest dla mnie temat rzeka.
Nie chcę być tym, co ciągle tylko narzeka.
Chcę tonąć w uśmiechach, w końcu to moja cecha,
To moja domena, nie tak jak przy braku neta.
Nie chcę czekać, nie chcę umrzeć w grzechach,
Choć przez świat lansowana jest wciąż ta podnieta.
Dla mnie planeta to tam gdzie kaseta,
Warta jest więcej niż niejeden przetarg.
Nie chcę liczyć zer na czekach, kontroluję spektakl,
Rapu nie sprzedaj, jedna miłość w sercach.
Płonąc jak świeca, zgaśniesz przy oddechach
Mnie nie zdmuchną nawet płuca jakie ma biegacz.
Dla kogo ta feta? Entuzjazm i uciecha?
Gdy jedni się bawią, gdzieś dalej umiera dzieciak.
A ci bawiąc się przy bzdetach, też umierają, heca!
Tak zwana niewiedza, zarazem finisz i meta.