Artist: Jankes
Album: BrawaD(L)a Jankesa
Song: Rewolwer #11


(Verse 1)
6 kul w magazynek, ktoś dzisiaj zginie,
Widać po mojej minie, że zła sam jestem winien.
Cel - Gustawa Klimta najczęstszy motyw.
Zabić! To uczucie to był tylko prototyp.
Biegnę - rozdzielony na dwóch,
Zapierdalam szybko, coraz bardziej brak mi tchu.
Umysł prawie po recesji, podzielony na części,
Podpowiada mi, żeby zła posąg wyrzeźbić.
Z 2giej strony słyszę tylko ciszę,
Ona oznacza to, że swym czynem się poniżę.
Jednak emocje biorą górę nad rozumem,
Podjąłem już decyzję, plan w głowie wyknułem.
To jest zmęczenie, pot się z czoła leje,
Okaże się za chwilę kto jest kiepskim czarodziejem.
Dotarłem do jej domu, już niczego się nie boję,
Wymiar sprawiedliwości, ja go pierdolę.

(Chorus 2x)
To te sytuacje, napięcie wzrasta,
Krew płonie w żyłach, adrenaliny namiastka.
Zbrodnia, morderstwo, niszczy świata piękno.
Zmieniając dobrobyt w istne piekło

(Verse 2)
Chwila zastanowienia, układ sił się nie zmienia,
Szybkim, cichym krokiem wkraczam do jej mienia.
Najpierw jej pokój, w środku panuje spokój,
Pamiętać musze o tym, by mieć wszystko na oku.
Z boku sypialnia starych, tam też jej nie znalazłem,
Zastanawiam się jaką zbrodni dać tej nazwę.
Przede mną salon, siedzi tam przed telewizorem,
Zobaczyła mnie, swą największą zmorę.
Wymiana spojrzeń, próba powiedzenia czegoś,
Rewolwer, wie co zrobię nawet bez mówienia tego.
Tłumik założony, cel - prosto w jej czaszkę!
Dziewczyna się przeraża i wybucha głośnym wrzaskiem.
Nie ma co krzyczeć. Spust, strzał, kula, krew.
Zrobiłem to, na całym ciele drżę.
Blask księżyca pada na jej ciało martwe,
To była przysługa, pozbawiłem ją zmartwień.

(Chorus 2x)

(Verse 3)
Ciemna noc, mknę przez ulicę,
Jestem spokojny, chociaż mam ochotę krzyczeć.
Wyrzucić schowany za pazuchą rewolwer,
Wyjebię go do rzeki jak tylko do mostu dojdę.
Most przede mną, odciski zetrzeć,
Zero dowodów i poszlak, takie mam podejście.
Jeden rzut i rewolwer na dnie osiadł,
Kierunek - dom, jeszcze tylko jedna prosta.
Czuję się bezpieczny choć krążę po pokojach,
To była zbrodnia, mam krew na swoich dłoniach.
Teraz tylko zmyć ją z siebie pod prysznicem
I kontynuować na tej ziemi życie.
Nic mnie nie obchodzi, dopada mnie nihilizm,
W tej chwili nie liczę się ze zdaniem niczyim.
Jednak to, że czegoś chciałem nie znaczy, że zdobyłem,
A to, że byłem zły nie znaczy, że zabiłem.

(Chorus 2x)