Artist: Jankes
Album: BrawaD(L)a Jankesa
Song: Zeszyt #4


(Verse 1)
Litery w każdej kratce, kratek jest wiele,
Kratki tworzą wyrazy, wyrazy rymy szczere
A rymy nic innego jak moja osobowość,
Bo chcę ją pokazać, pisząc rymy, wzorowo.
Jest losowość tych wyrazów w czasie kiedy styl jest wolny,
Posiadając mnogość znaczeń, choćby jak cały 'Chodnik',
Bo uwielbiam kiedy cząstki w całości istnieją,
Ogół informacji powie ci czym dla mnie pieniądz,
Czym jest mój rejon, w końcu kim ja jestem
W momencie gdy daję upust, darząc wszystko jednym gestem,
Rzucając komplet przekleństw, coraz bliżej przestępstw.
Imaginacja zdarzeń gdzie królem chce być przester,
Zastępcą Winchester, oddźwiernym dopiero człowiek,
Tysiąc myśli w mojej głowie, sam nie wierzę jeszcze w koniec,
Bo mam zdrowie, mam zbroje, czyli przeciwstawność,
Do wyposażenia tych, co uwierzyli w kłamstwo.

(Chorus 2x)
Na biurku przede mną leży ten zeszyt,
W nim słowem mogę być dobry, mogę w nim zgrzeszyć,
Na pewno się staram słowo przekładać na czyny,
Dla mnie to jest tak ważne, jak dla pracodawcy wyzysk.

(Verse 2)
Twarda okładka, w piździec białych kartek,
Czyli przede mną stos możliwości bez barier.
To moje 1000 karier, mogę być kim zechcę,
Jako podmiot liryczny, świat wykładam w tej kresce.
Wszystkie te kwestie i spraw różnych aspekty,
Tworzą mój wizerunek, obraz jak zdjęcie.
A ku zachęcie stoi mi tu cały świat,
Czyli moja inspiracja, to zdanie już pewnie znasz.
Za pan brat z wyrazami, bo słownik nie jest mi obcy,
Czytam go dla przyjemności tak jak i inne dobre książki.
Od urodzenia zakres słownictwa poszerzam,
Odkąd pamiętam pociągała mnie wiedza.
W tym momencie się zwierzam, później mogę naliczać,
Komunikatywność to wszechmogący wyraz.
I nad wyraz wielce ważny jest ten ręku długopis,
Milion możliwości jak po oddechu z konopi.

(Chorus 2x)

(Verse 3)
Wśród metaforyki powstałej z tego wkładu,
Chcącej przekazać wszystkim hasło 'Weź się zastanów'
Siedzę ja pośród ciszy ogarnięty jedną misją,
Umieć rapem opowiedzieć niemalże wszystko;
Sensację jak Hitchcock, komedię jak Woody Allen,
Horror jak Wes Craven, Ani Mru Mru kabaret.
Być jak walet, jak as, jak król i jak Joker,
Jednak pisząc o wszystkim z mocno przymrużonym okiem.
W sumie nie chcę tracić nerwów na dziwny świata nietakt,
Choć i tak jeszcze nieraz poruszę ten temat,
Ale na ten moment, styl WWW we mnie,
Uświadamia mi, że wszystko mam coraz głębiej.
Czyli, że prędzej, umarłbym na astmę,
Niż przejął się tym co ni w chuj jest ważne.
Luz na zawsze, na wieki wieków relax,
Właśnie tak mają wyglądać kratki tonące w literach.

(Chorus 2x)