Artist: Jankes
Album: DEMO-r(E)alizacja
Song: Bloki #2


(Verse 1)
Widzę bloki, szary kolor, skryte niczym moro,
W nich kroki osób dla których są zmorą.
Znów płoną marzenia o ucieczce jak escape
Ludzi dla których te mury są przeklęte,
Są piekłem. Dręczy poczucie izolacji,
Tam gdzie pragnienie to ciepła woda i natrysk
A kaprys, mieć ścianę bez pleśni,
Jak to streścić, na nic słane w urząd treści.
Blade pieśni i narzekanie na sąsiada,
Który wścibski ryj wkłada i ciągle kurwa gada.
Jak plaga czy zgaga od mieszkania,
Mania mniemania plus mordęga trwania w ścianach.
To skłania do myśli, że blok to zagłada,
Do zakładania, że pośród murów zło się skrada.
Nie ma co gadać, nie zawsze jest tak chłodno,
Jeden kocha mocno, dla drugiego to horror.

(Verse 2)
Widzę bloki, szary kolor, skryte niczym moro,
W klatce ziomów dla których bloki są nagrodą.
Oczy płoną i duże są jak po kresce,
U ziomów dla których bloki są szczęściem
I miejscem godnym gloryfikacji,
W którym miejsca by narzekać jest zaledwie na styk.
Jak plastik wybuchający, żeby dręczyć
Tak bloki przeciwieństwem tego i posesji.
Smak lepszy niż Nesquik i wiesz tych to jara.
W klatce kapturów chmara i każda postać znana
Jak z Conana. Prawie na kolanach i alarm w planach
I gadana z której wkrótce powstanie hałas.
Napis na ścianach równa się dobra rada.
To blok i mur sprawia, że uśmiech się pojawia.
Nie ma co gadać, nie zawsze gorąco jak wiosną,
Dla jednego horror, drugi kocha to mocno.