Staję na chodnik, w ręku blunt niewygodny,
Dużo mam spodni kolejny etap wojny
Z bandą przechodni, którzy tym wzrokiem
Patrzą się na mnie jakbym kurwa był prorokiem.
Strzał z okien męczy jak beznadziejność,
Wkręt bokiem kręci jak wiertło.
Jak przyjemność lecz czy to jest hedonizm?
Gdzie by nie spojrzeć zero pomocnych dłoni
I mój chodnik, na którym dzieje się ten terror.
Brak tego taktu, żeby podejść z rezerwą.
Jak drewno - brak duszy czy osobowości.
Umysł choć poszerzasz nadal jest wąski.
Mam swój wąglik, więc kładę go na chodnik.
Ja versus oni plus próba ogni.
Trącić? Czy akceptować wrogość?
Skończyć? Czy zacząć to na nowo?
Staję na chodnik i obserwuję słowo.
Spoglądam na tych, których dopadła bezcelowość.
Na ludzi których umysł jest granicą wstępu
Zrozumienia aspektu prostoty zakrętu.
Nie ustępuj, gdy ktoś spycha cię z chodnika
I przystępuj do walki z godnością tygrysa.
Choć zło czyha, ja wiem że On nade mną czuwa.
Choć poszedłeś do Nieba czuję, że jesteś tutaj
I widzisz rosnącą głupotę tego miasta.
Wpiszą hasła i zostanie nas namiastka
Spod pierwiastka łączącego myśli,
Stała chętka na nadchodzące korzyści.
To jest wyścig i kto będzie zwycięzcą
Zostanie nim ten, kto ma na duszy piętno.
Ono pękło, ale ślad już permanentny
Mam chodnik i on staje się przeklęty.
Staję na chodnik i widzę asfalt.
Tęsknota po Tobie ciągle we mnie wzrasta.
Dźwięk w nas tak i ewolucja.
Nie dla na napisana jest konstytucja.
Chwila krótka była i już jej nie ma,
Tylko ten chodnik nigdy się nie zmienia.
W cieniu cienia, który skrada się za gzymsem,
Wiesz ziom to ja w ręku z pierdolonym drinkiem.
Jankes, obok syf który otacza.
Krok za krokiem i kolejna postać kata
Czy śpiewaka z pokazem w refrenie.
Kiedyś na 5 teraz na 4 wszystko dzielę.
W gniewie premię spalę, porwę bądź wyrzucę,
Zamknę drzwi i schowam w kieszeń klucze.
Z chorym płucem bez zamiaru kuracji,
To tak jak w państwie, tylko że tu nie ma racji.
Mamy plastik lecz i on ucieka w ciemność,
Ziom zapal skręta i usiądź tutaj ze mną.
To tnie jak brzeszczot i wkurwia jak komar.
Gdzie ten ziom, który system każe olać?
Jego wola. To ikona pełna przekleństw.
To nie trwa tyle, co przez granicę przejście.
Bez ściem ziom. Teraz wiesz kim jest ten Jankes
A jeśli nie rozumiesz to opuść tą rapgrę.