Artist: Jankes
Album: DEMO-r(E)alizacja
Song: Tak Jest #5


(Verse 1)
Nie chcę ciągle myśleć o tym, co będzie jutro.
Chcę żyć tak, żeby jak umrę było nudno.
Chcę wnieść nowości, niszcząc ludzki regres,
Chcę czuć się wolny łykając powietrze.
Chcę poskromić to, co spowalnia akcję,
Chcę rozpierdolić to, co nazywam buractwem.
I ciągle mam nadzieję, że wytrwam jako obrońca,
Nadzieja matką głupich? Nie do końca.
To przestrzeń słońca, w której zło jest tuż za rogiem,
Wszyscy mamy myśli i wszystkie są ubogie.
A ja nie chcę być wrogiem tego, co stoi koło mnie,
Jednak wolę atakować zamiast chować się pod kołdrę
Może to niedobre, lecz to jest konieczność
W trybie, w którym w łeb napierdala cię społeczność.
Ratunek ucieczką albo wystawione pięści
Spróbuj może tobie się poszczęści.

(Chorus 2x)
'Daj se spokój i tak detale cię zniszczą!'
Tak mówią ci, którzy rządzą tą gonitwą.
Daj znać o sobie, posługując się brzytwą.
Spróbuj! Może problemy znikną.

(Verse 2)
Co możesz zrobić? Pokazać chujnię jak Rasiak.
Wiesz ziom nie warto nad rozlanym mlekiem płakać.
Lepiej do szklanki wlać zamiast mleka trochę piwa
I zamiast od razu lepiej powoli je spijać.
Dążę do swojego celu uparty jak osioł.
Nie daję w kaszę dmuchać. Pokazuję poziom,
Bo to ziom Jankes, co ma przed sobą tarczę
Powoduję chaos, bez skarceń,
Bez warczeń. Ryj trzym, ty największy
Uważaj na Jankesa, będę przyczyną twojej klęski.
Nie bądź taki męski i tak tu nic nie zdziałasz,
Wiesz jak jest i co powoduje hałas.
Bez zbędnych starań o żółtą koszulkę,
Wolę dla gówna być ostatnim gwoździem w trumnie.
Tak to ujmę, bo jak Cygan jestem wylewny.
Weź to ode mnie jak banknot i nie trzeba reszty.

(Chorus 2x)
'Daj se spokój i tak detale cię zniszczą!'
Tak mówią ci, którzy rządzą tą gonitwą.
Daj znać o sobie, posługując się brzytwą.
Spróbuj! A problemy może znikną.

(Verse 3)
Coś się tutaj pieprzy, coś nam system podupada.
Kurwa tu trzeba coś robić a nie tylko gadać.
Rzeczywistość uderza nam jak Yattaman,
Ja tam mam na stylu kilka szram,
Które powodują to, że gram jak gram,
Może nie jak pan, ale nie jak szlam,
Zniszczę chłam, uderzę tam gdzie mocno boli
I uśmiercę to, tak jak wirus Eboli.
Nie gra żadnej roli jak wysoko stoisz,
Uważaj, powtórzy się historia Troi.
Ten uśmiech niepokoi jak objawy grypy,
To uderza w ciebie tak jak słabe wyniki,
Jak stypy; nie uśmiechaj się ani nie klaskaj.
To uderza w głowę tak jak Strong Warka.
Raz, dwa, umiesz liczyć? To licz na siebie.
Wyrośnij na poziom ponad korzenie.

(Chorus 2x)
Daj se spokój i tak detale cię zniszczą
Tak mówią ci, którzy rządzą tą gonitwą.
Daj znać o sobie, posługując się brzytwą.
Spróbuj! A problemy może znikną.

(Verse 4)
Wiesz ziom, czasami pierdolę te emocje.
A co mam robić kiedy wszystko jest bezowocne.
To jak wypady nocne, możesz dostać ostrze
Albo, albo, albo zachorować mocniej.
Jak na Bronxie; cios w pysk i padasz.
Powód? Temu i temu trochę zawadzasz.
Ja wiem takie podejście wkurwia.
Słuchaj, głęboki styl, tak jak głęboka studnia
I świat pełen chujstwa, ale ja się z nim zmierzę.
Wierzę, że nie każdy tutaj jest jak zwierzę.
Jak przymierze zawarte pod przymusem,
Nie liczy się granie pod zdradziecką nutę.
Z kręgosłupem zgiętym od natłoku zadań.
Co zrobić? Kolejne sto spraw na mnie spada.
Znów naprawa tego, co było zepsute.
Dziś prawie nauczyciel, kiedyś jak uczeń.

(Chorus 2x)
'Daj se spokój i tak detale cię zniszczą'
Tak mówią ci, którzy rządzą tą gonitwą.
Daj znać o sobie, posługując się brzytwą.
Spróbuj! A problemy może znikną.

(Outro)
Skurwysyny znowu powiedzą: Jankes na kradzionym bicie.
Ale kurwa takie jest życie.
Pozdro Alicja, pozdro cała reszta.
Pokój.