Artist: Jankes
Album: Stereo-(I)-Typ
Song: Wkurwienie, Pt. 1 #9
(Verse 1)
Elo JankesZiom, już znasz to powiedzenie,
Zaakceptuj mój charakter, bo ja raczej się nie zmienię,
Prędzej się zaśmieję prosto w twarz z nutą chamstwa,
Opcja TypowySkurwiel coraz bardziej aktualna.
To jakaś farsa zapraszać do tańca,
Osobę której z góry przepowiadasz falstart.
Znam te hasła i uderzam tam gdzie boli,
Musisz wiedzieć, że w tym tańcu Jankes się nie pierdoli.
Pamiętam twój uścisk dłoni, dużo o tobie mówił,
Ale nie podejrzewałem infantylności dysputy.
Oblicza zimnej suki, może przeginam...
Choć ta cała sytuacja to jedna wielka kpina.
Nauka mnie to chwila? Chyba żartujesz.
Nie znają mnie nawet ci z którymi na codzień cziluje.
Obraza majestatu, tylko nie wiem po chuj,
A niemiły to ja byłem, będę zawsze w ten sposób.
(Chorus 2x)
Daj mi się wkurwiać, nikomu nic nie robię,
A w ten sposób agresję wyrzucam w ogień.
Daj mi spokój kiedy to wkurwienie rośnie,
A walka mnie w środku ze mną nikogo nie dotknie.
(Verse 2)
Mogę być dla Ciebie miły w granicach rozsądku,
Mogę sprawić, że zapragniesz odwołania początku.
Chociaż coraz bardziej wierzę, że starają się frajerzy,
Czekam cały czas w nadziei, że coś mocnego uderzy.
We mnie, pierdolnie z partyzanta, wejdzie, bejbe,
Ten tętent chętnie obejmę,
Wybuchnę jak gejzer, na razie myśli szydercze,
Które tu sprawiają, że jestem jaki jestem,
Wobec Ciebie, wobec Was, to mnie jebie póki czas,
Ty mówisz, że mnie znasz. Chuj wiesz co i jak.
Możesz sobie myśleć tak, jak myśleć sobie lubisz,
Nie będę więcej tłumaczył, bo się w końcu w tym pogubisz.
(Chorus 2x)
Daj mi się wkurwiać, nikomu nic nie robię,
A w ten sposób agresję wyrzucam w ogień.
Daj mi spokój kiedy to wkurwienie rośnie,
A walka mnie w środku ze mną nikogo nie dotknie.
(Verse 3)
To jakiś abstrakt, absurdalna prawda,
Po co krzyczeć 'Akcja!' kiedy niegotowa taśma.
Nierozwiązalna zagadka, ponoć było dobrze,
Sytuacja co naturą swoją przypomina pogrzeb.
Nonsens, niedopita rzeczywistość,
Zgubiłem znany styl, przez który patrzę na wszystko.
Jednak wróciła szybko pamięć i okiełznanie,
Teraz szczerze patrząc w oczy mogę mówić 'Wyjebane'
Chamie! Dajmy sobie z tym spokój,
Nie dałem powodu, to był urojony szkopuł.
Wolę stanąć z boku albo dużo dalej leżeć,
Od miejsca gdzie pojęcie szczęścia to nacisku pretekst.
Ja wzniecę podnietę, wzlecę ponad reset,
I z chęcią zeszpecę tych pomyłek makietę.
Prowizorki rakietę, co została wystrzelona,
Sprowadzę na ziemię i tak wkurwienie skona.